Minęło już półtora roku od wyborów samorządowych, a w Świnoujściu wciąż słyszymy, że „pieniędzy nie ma i nie będzie”. Prezydent Joanna Agatowska regularnie podkreśla, że winę za trudną sytuację finansową miasta ponoszą poprzednie władze. Problem w tym, że gdy chodzi o potrzeby mieszkańców – faktycznie brakuje środków. Ale kiedy chodzi o urzędników i ich otoczenie – setki tysięcy złotych znajdują się błyskawicznie.
Od miesięcy mieszkańcy Świnoujścia słyszą, że w kasie miasta pusto. Brakuje pieniędzy na utrzymanie promów, komunikację miejską czy remonty potrzebne mieszkańcom. Winni – zdaniem prezydent Joanny Agatowskiej – to przede wszystkim poprzednie władze. Jednak lista wydatków, które urząd realizuje mimo rzekomych braków, pokazuje zupełnie inny obraz.
➡️ Koncert za 100 tysięcy złotych – z darmowymi wejściówkami dla „znajomych Królika”.
➡️ Kolejna impreza za 100 tysięcy – zamiast remontu w potrzebnej placówce.
➡️ 100 tysięcy złotych na gadżety – bo wizerunek musi kosztować.
➡️ Nowe meble w urzędzie za prawie 100 tysięcy – mimo że poprzednie wcale nie były stare.
Mieszkańcy coraz częściej pytają: jak to możliwe, że na podstawowe potrzeby pieniędzy nie ma, a na wydatki dla urzędników zawsze się znajdą?

